poniedziałek, 18 listopada 2013

Slowfoodowe bajanie, czyli Slow Food Convivium lubelskie in progress narodziny



Już od dawna pomysł założenia Convivium Slow Food na Lubelszczyźnie krążył w przestrzeni.
Jest wielu zwolenników takiego sposobu postrzegania potraw i produktów kulinarnych. takiego sposobu życia zgodnego z duchem Slow Food, w poszanowaniu dla ziemi i jej darów.
Slow Food Convivium lubelskie in progress narodził się w Zielonym Talerzyku Obrońców Pokoju 23 w Lublinie .

Zielony Talerzyk

https://www.facebook.com/ZielonyTalerzyk

to restauracja w duchu Slow Food. Poszanowanie dla zdrowia gości przejawia się m. in. w przygotowywaniu potraw z ekologicznych, uprawianych przez indywidualnych rolników produktów, w serwowaniu potraw bez lub z niewielką ilością mięsa, na odkrywaniu nowych połączeń smakowych.
Atmosfera w Talerzyku jest bardzo domowa. Nikt się nie spręża, nie nadwyręża, jest sympatycznie, luzacko, domowo. 
I to właśnie Zielony Talerzyk był świadkiem narodzin 



https://www.facebook.com/SlowFoodConviviumLublin?ref=hl#

Łączy nas myślenie i działanie w duchu Slow Food

http://www.slowfood.com/





UWAGA:

Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych.

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.







sobota, 2 listopada 2013

Slowfoodowe bajanie, czyli mleko w wielu odsłonach, czyli Francja - światowa stolica serowarstwa :)


Francja jest stolicą światowego serowarstwa. 
Kiedy na początku lat 80 w czasie pierwszego pobytu we Francji weszłam do sklepu w małym miasteczku Franche-Comte, w którym sprzedawano tylko sery byłam w szoku.

Przy końcu lutego w Paryżu odbywa się 

SALON DU FROMAGE ET DES PRODUITS LAITIERS

http://www.salon-fromage.com/ oficjalna strona internetowa


Jest to spotkanie ludzi związanych z branżą mleczarską, miejsce nawiązywania nowych kontaktów, prezentacji swoich wyrobów, zdobywania nowych rynków.

We Francji działa 415 producentów serów. Można tam skosztować około 1000 gatunków sera. Przyznano 48 Appelations d'Origine Controlee (AOP): 45 serom, 2 masłu, 1 śmietanie.

Francja nie znajduje się na pierwszym miejscu w konsumpcji sera ,na pierwszym jest Grecja ze spożyciem 31 kg na jednego mieszkańca w ciągu roku, Francja jest na drugim miejscu z 23 kg. Przoduje natomiast w spożyciu masła z 8 kg na mieszkańca w ciągu roku. 

W każdym  francuskim sklepie spozywczym znajduje się stoisko tylko z serami, a przy wyborze sera można dostać bólu i zawrotów głowy.


Który serek wybieramy na śniadanie?



A może serek au lardon - z boczkiem ?



Promocja, każdy kawałek sera po 2 euro.



UWAGA:

Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych.

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.





sobota, 26 października 2013

Slowfoodowe bajanie czyli zdrowo i ekologicznie w Gali



Wekendowa sobota to idealny dzień na odwiedziny w Gali

http://www.gala.com.pl/http://www.gala.com.pl/

, gdzie co tydzień od dzisiaj, z pominięciem następnej soboty ze względu na święto, będzie odbywała się


Zgodnie z zasadą

JESTEŚ TYM, CO JESZ 

powinniśmy zwracać większą uwagę na to, co kupujemy, co stawiamy na stole i co wkładamy do ust.


Ekologiczne buraki, pory, fasola, z tego zestawu można przygotować pyszny i zdrowy obiad.

Z każdym ze sprzedających można porozmawiać, dowiedzieć się skąd jest, gdzie uprawia, jakie właściwości ma na przykład 

ŻEŃ SZEŃ


który będzie można kupić za dwa tygodnie na stoisku na ECO-GALA.


lub skontaktować się z producentem na stronie

http://www.zenszen.com.pl/index.php?option=com_content&view=frontpage&Itemid=1

Na Eco-Gali odkyłam niezwykły miód:


Jeżeli chcecie usłyszeć historię jego powstania i posłuchać o nawłoci szansa za dwa tygodnie na stoisku 



Na zakończenie wędliny i kiełbasy, kaszanki z 

Zakładu Mięsnego Wasąg

http://www.wasag.pl/






UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.

Slowfoodowe bajanie, czyli jabłkowe smaki dzieciństwa



Z rozrzewnieniem wspominam smak jednej odmiany jabłek, której nie ma na współczesnch targowiskach i sklepach, a która kojarzy mi się ze słodyczą, soczystością i płynącym po brodzie sokiem.

OCZYWIŚCIE CHODZI O KOSZTELĘ.
Odmiany tej nie znajdziemy na targowiskach. Mój znajomy dostarczał mi kosztele z sadu swojej mamy, niestety, mamy już nie ma, a drzewko przestało owocować.

Kosztela jest odmianą polską. Pochodzi prawdopodobnie z XVII wieku. Owoce okrągłe o barwie zielonej lub zielonosłomkowej z żółtym rumieńcami świadczącymi o dojrzałym stanie owocu. W dawnej odmianie miąższ był twardy, bardzo soczysty i słodki. Wydają owoce późno, w drugiej lub trzeciej połowie września, już dojrzałe okazy szybko i łatwo opadają z drzew. Późno owocują, a kiedy już pojawiają się jabłka, drzewko owocuje co dwa lata. Dużą zaletą tej odmiany jest wytrzymałość na mróz i odporność na choroby.

W czasie dzisiejszych odwiedzin na osiedlowym targowisku zrobiłam kilka zdjęć skrzynek z jabłkami, niestety, nie było koszteli, była natomiast MALINOWA. Diabeł ogonem przykrył i przeglądając zdjęcia, które zrobiłam na targu okazało się, że jednak były. 



Na zdjęciu w prawym dolnym rogu.
Od razu pobiegłam i kupiłam 2 kg. Niestety, jabłka kwaśne, miąższ miękki i watowaty, nazywają się kosztele, ale to nie to. Pozostały wspomnienia cudownie soczystych, słodkich, twardych jabłek. I przy wspomnieniach pozostaję.






UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.







niedziela, 8 września 2013

Fotograficzne impresje z Europejskiego Festiwalu Smaku Lublin 2013





https://www.facebook.com/media/set/?set=a.334143910056184.1073741833.289302967873612&type=3


UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.

Europejski Festiwal Smaku czyli dobre jedzenie w roli głównej 08-09-2013



Mimo, że Festiwal Smaku w Lublinie organizowany jest od 5 lat, dopiero w tym roku uczestniczyłam w tej imprezie. Festiwal z każdym rokiem urozmaica swoją ofertę. W tym roku oprócz stoisk z regionalnymi, ekologicznymi, smacznymi produktami na Starym mieście, czyli imprezą zwaną Jarmark Św. Jacka, także pokazy kulinarne prezentowane m. in. przez kucharza występującego w TVN i jurora programu TOP CHEF w stacji Polsat Grzegorza Łapanowskiego, 18 Ogólnopolski Turniej Nalewek, Benefis Roberta Makłowicza oraz coś dla ducha i rozwoju osobistego, czyli warsztaty Smakuj Życie

Warsztaty polecam każdemu, kto chce rozszerzyć swoją wiedzę na tematy poruszone w czasie wykładów - warsztatów, warsztaty są za darmo, wystarczyło tylko przesłać drogą mailową swoje zgłoszenie, ruszyć się z domu i wziąć w nich udział. Ale o tym krótko, ma być slowfoodowe bajanie.

Sery na Festiwalu. 

SERY AGNIESZKI GREMZY 


W tym roku bardzo często mogliśmy w Lublinie pokosztować serów uwarzonych w gospodarstwie Pani Agnieszki Gremzy, którą serdecznie pozdrawiam. Z każdym rokiem zwiększa się oferta serków, pojawiają się nowe gatunki, rozpoczęło się od Sera Korycińskiego, a w tej chwili oferta jest bardzo różnorodna, dla każdego coś smacznego.






KOZIE SERY MAZIEJUK FAMILY 

W tym roku już po raz drugi mogłam skosztować kozich przysmaków z gospodarstwa rodziny Maziejuków. Po raz pierwszy na Jarmarku Jagiellońskim, teraz na Festiwalu Smaku.
Więcej o serach warzonych w gospodarstwie "Figa" można przeczytać na ich stronie internetowej 




SERY WOJCIECHA KOMPERDY

W tym roku dzięki Wojciechowi Komperdzie, wytwórcy serów z gór naszych, mogliśmy przenieść się konsumując oscypki do tej pięknej krainy. Na stoisku razem z żoną, w tym roku także, jak i w 2011, będzie przedstawicielem polskiego serowarstwa na Festiwalu Serów w Bra, Włochy. Serowarskie produkty Pana Wojtka są polecane przez SLOW FOOD POLSKA







UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.

sobota, 6 lipca 2013

Slowfoodowe bajanie, czyli małosolne w roli głównej



Do slowfoodowych tematów zaliczamy także własnoręczne przygotowanie przetworów. Przetworów z owoców i warzyn uprawianych w naszym regionie, najbliższej okolicy, sezonowych i ekologicznych. 
Kiedyś Polki z tego słynęły, prawie w każdym domu w piwnicy, spiżarni, czy innym pomieszczenie stały słoiki z kompocikiem, z ogóreczkami kiszonymi lub konserwowanymi, różnuymi sałatkami i przetworami z owoców.
Dzisiaj ze świecą szukać kompocików z owoców, te najbardziej ucierpiały na różnorodności napojów gazowanych słodzonych oferowanych przez sklepy. Kto jeszcze robi kompiciki z mirabelki ręka do góry. A kto wie jak wygląda mirabelka? 

W piątek po pracy pojechałam na giełdę w Elizówce. Mieszkańcy Lublina i okolic znają to miejsce.


Oficjalna nazwa 

Lubelski Rynek Hurtowy

Jest to miejsce gdzie można zaopatrzyć się m. in. w owoce i warzywa od miejscowych rolników. 

Niestety, detaliści raczej nie znajdą tam kilogramowych porcji, najczęściej można kupić 5-6 kilogramowe skrzynki z pomidorami lub 10 kilogramowe worki z ogórkami. Szczególnie w części pod wiatami, gdzie przyjeżdzają rolnicy ze swoimi płodami, przywożą je różnymi pojazdami, często o większych gabarytach. W budynkach stacjonarnych można zrobić detaliczne zakupy i kupić po kilogramie ulubionego owoca lub warzywa.
Często tam zaglądam, szczególnie w okresie letnio-jesiennym, kiedy bardzo intensywnie moja rodzina spożywa sezonowe owoce i warzywa.
Jeżeli kilkukilogramowe skrzynki lub worki to dla nas za dużo, można zawiązać z sąsiadami, przyjaciółmi, koleżankami lub kolegami przysłowiowy 

Klub Miłośnikow Warzyw, Owoców i Kwiatów z Elizówki.


Zgodnie z rodzinną tradycją zakupione na Rynku Elizówka ogóreczki idą do słoików na kiszenie. 



Dzisiaj rozpoczęcie sezonu przygotowywania przetworów. Najpierw kiszenie ogórków, w planach sałatka z zielonych pomidorów.

Ogóreczki piękne, prosto z pola rolnika z Annopola, jak twierdził zrywane tego samego dnia rano. Szukałam ogórków w 5 kilogramowych workach, niestety ostały się tylko w 10 kilogramowych. Po 3 zł za kilogram. Na zdjęciach poniżej kilka etapów kiszenia.




Podstawowe składniki do kiszenia: oczywiście ogórki, następnie koper, duża wiącha kopru, którą kupiłam na lokalnym, osiedlowym bazarku, szczególnie obleganym w sobotę.


Koper z łodygami już pokrojony. Takie kawałki łatwiej wkładać do słoika, dzięki ich pokrojeniu wydobywa się aromat.



Niezbędny jest czosnek, i w moim przepisie CHRZAN, trudno go kupić w sklepie, najłatwiej na bazarku osiedlowym, chociaż trzeba było się naszukać i napytać.



Najpierw na dno słoika wkładamy koper, czosnek i chrzan, następnie ogórki i na wierzchu taki sam zestaw jak na dnie.



Ogórki świeżutkie, aromatyczne, o odpowiedniej wielkości, czyli średniej. 


Trzeba je umiejętnie umieścić w słoiku, żeby zmieściło się jak najwięcej, ale jednocześnie nie za bardzo ściskać. 


Kiedy pytałam mamy, ile soli dodaje do przegotowanej, ostudzonej wody padła odpowiedź: Na smak i oko.

Stara, dobra szkoła doświadczonych gospodyń. Niestety, nie wszytkie mogą tak odpowiedzieć.

Na już przygotowanych słoikach dobrze umieścić naklejki z nazwą zawartości i datą ich przygotowania.



Wykorzystujemy słoiki z innych przetworów, w tym przypadku słoik po miodzie. Pozdrawiam dostawcę miodzia Gosię, słodka dziewczyna. 



Najbardzie lubię ogóreczki małosolne, takie ledwo ukiszone, często znikają ze słoika już na drugi dzień, chociaż to za wcześnie, ale próbując ich każdego dnia można stwierdzić jak przebiega proces kiszenia. 

UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.