niedziela, 26 października 2014

Slowfoodowe bajanie blog, czyli kulinarne podróże część I Rosja




W czasie podróży zagranicznych robiłam głównie zdjęcia konwencjonalne: zabytki, zabytki i jeszcze raz te zabytki.
Jednak czasami zdarzało mi się uwiecznić na zdjęciach kulinaria, to chyba ukryty duch Slow Food szeptał mi do ucha, że właśnie to jest godne zapisania na karcie pamięci.

Pomyślałam, że szkoda, żeby te zdjęcia pozostawały w domowym archiwum. Trzeba im dać następne życie, pokazać innym, żeby oni także czerpali przyjemność z ich oglądania, może to właśnie skłoni ich do odwiedzenia tych krajów i zwrócenia uwagi na ich aspekt kulinarny.

Najpierw powstał album o kulinariach Rosji.
Dzięki dwóm pobytom w Moskwie: w 2012 i 2013 oraz w Petersburgu w 2014 zebrała się mała kolekcja, którą możecie zobaczyć poniżej.

Tyle słów, teraz zdjęcia.

































piątek, 24 października 2014

Slowfoodowe bajanie blog, czyli smakowanie życia, czyli wszystko zaczęło się od sera.




Slow Food wszedł w moje życie bardzo powoli, tak powinno być, przecież jest slow. 





Na początku była fascynacja serami. Fascynacja narodziła się w czasie pierwszej podróży do Francji, ojczyzny najlepszych serów. Tak właśnie, nie uznaję sprzeciwu.





Następnym etapem był udział w kursie serowarstwa organizowanym przez Agrovis. To właśnie Agrovisowi zawdzięczam wprowadzenie w tajniki serowarstwa. Byłam przerażona na początku tak ogromną ilością informacji, często niezrozumiałych, ale stopniowo oswajałam temat i teraz wiedza jest już ugruntowana. 
Zdjęcia ze szkolenia serowarskiego zorganizowanego przez Agrovis, Lidzbark Warmiński.
Serowarskie eksperymenty uczestników szkolenia. 

Następnie wyprawa z Agrovisem do Bra, niezapomniane przeżycie. Mam nadzieję je powtórzyć z członkami naszego Convivium lubelskiego.









To była niezapomniana i magiczna podróż, którą odbyłam dzięki właścicielom firmy Agrovis.

Na jej stronie internetowej można zaopatrzywać się w sprzęt, podpuszczki, kultury bakterii do warzenia serów.

http://sklep.agrovis.eu/

Pod koniec 2013 roku spotkanie w Zielonym Talerzyku zapoczątkowało nowy okres w mojej slowfoodowej historii.



Wtedy właśnie narodziła się koncepcja założenia Convivium Lubelskiego, która skonkretyzowała się w czasie tegorocznego spotkania z 8 marca 2014 także w Talerzy, który jest naszym slowfoodowym Centrum Kulinarnym.



Każdemu naszemu spotkaniu towarzyszy ekologiczne, zdrowe, apetyczne jedzenie, przecież to takie normalne, wszyscy uwielbiamy dobre produkty i potrawy.







Prezesem naszego Convivium jest Jan Budzyński, właściciel winoskładu 

http://montedivino.pl/

Cały czas piszemy historię Slow Food Convivium Lubelskie.

Przyszłość jest bardzo apetyczna. Przekonacie się o tym wkrótce. :)








niedziela, 19 października 2014

Slowfoodowe bajanie blog, czyli VII edycja Eko-Festynu w Lublinie



Niestety, komputer szwankuje i nie będzie dzisiaj wiele tekstu. Bedą za to piękne, interesujące zdjęcia.




Po raz pierwszy w tym roku wzięłam udział w Ekofestynie organizowanym na placu pod Zamkiem Lubelskim.
O jego istnieniu dowiedziałam się od znajomych rolników i producentów żywności ekologicznej.



Muszę wybrać się do tej magicznej krainy ziół. 



Brzost Eko to owoce i warzywa ekologiczne w przystępnych cenach. 


Produkty oferowane przez Pana Jezuitę można kupić na Eko Bazarze przy Nadbystrzyckiej. 

Pan Jerzy Moń rozszerza ciągle ofertę warzonych serów. 

Nowo poznany wytwórca produktów ekologicznych. 

Pyszne ciasta, szczególnie leśny mech. 


Piękna prezentacja sprzedawanych owoców i warzyw. 

Bardzo chciałabym zaprosić Panią Małgorzatę na spotkanie naszego Convivium Lubelskie, aby przybliżyła nam różne gatunki fasoli. 

Pani Jolanta Pecio oferowała na EkoFestynie nowe gatunki olejów m. in z ostropestu, z czarnuszki, z konopii.   


Pani Jolanta Chlebek rozszerza swoją ofertę, oprócz soków także zioła, oleje, nalewki, przetwory. 


Wielbicielki twórczości Pani Anny Słabczyńskiej. 

Śliwki węgierki Pana Jana Sawickiego mają smak prawdziwych węgierek, kupione  3 kg skonsumowane  bardzo szybko. 



ciąg dalszy nastąpi po naprawie komputera.


niedziela, 5 października 2014

Slowfoodowe bajanie blog, czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o mące, ale baliście się zapytać.




Każde spotkanie Slow Food Convivium Lubelskie i Sympatycy przybliża nam jeden z tematów związanych z lokalnymi produktami i potrawami.


Dziesiątego maja 2014 w Hades Szeroka gościliśmy wytworców olejów:


Panią Jolantę Pecio

link do strony Pani Joli http://www.skarbynatury.eu/

link do mapy rolników, która wkrótce będzie odświeżona i zmodernizowana tak, żeby łatwiej było można skontaktować się z producentami zdrowej żywności i uzyskać o nich jak najwięcej pożytecznych informacji, na tej liście znajduje się Pani Jolanta
https://mapsengine.google.com/map/viewer?mid=zkBj1GxbFGMU.kd4MWl7VotU8


oraz Pana Sławomira Kijka z okolic Turobina


Następne spotkanie tematyczne poświęcone miodom odbyło się 7 czerwca u Pani Joanny Firgolskiej, właścicielki pasieki,  w jej gospodarstwie agroturystycznym Cichosza

http://lubartow.naszemiasto.pl/artykul/pensjonat-cichosza-w-woli-mieczyslawskiej-nagrodzony-za,2359872,artgal,t,id,tm.html


26 lipca w Zielonym Talerzyku, Lublin spotkaliśmy się z Serowarami Lubelszczyzny

Dzięki Panom Jerzemu Moniowi i Ireneuszowi Mazurkowi skosztowaliśmy serów świeżych z mleka krowiego naturalnych i z ziołami , Pan Jarosław Podleśny warzy sery z mleka koziego, jogurty oraz eksperymentuje z serami dojrzewającymi, jego Gouda jest przepyszna.

Następne spotkanie 4 października 2014 poświęcone było mące. A kto lepiej zna się na mące, niż młynarz. Naszym gościem był Pan Arkadiusz Rybaczyński z Młynu Gospodarczego w Tomaszowie Lubelskim wraz z z małżonką, dzięki której mogliśmy skosztować pysznych wypieków z mąki wytwarzanej przez męża.

Więcej informacji na temat oferty młynu Pana Arkadiusza można znaleźć na jego stronie internetowej:

http://www.prostozmlyna.pl/index.html

Cyprian Kamil Norwid w wierszu "Moja piosnka" będąc na emigracji pisał, że:

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....


Tęskno mi, Panie...
Za czasów mojej młodości na bochenku chleba robiono nożem znak krzyża.

Teraz często chleb jest krojony na plasterki i nie jest to możliwe, a poza tym mało kto o tym pamięta.

Szacunek dla darów nieba charakteryzuje starsze pokolenia, nasze pokolenie często o tym zapomina.

Pan Arkadiusz przejął młyn po swoich poprzednikach, młynarzenie jest więc tradycją rodzinną.

Młyn prowadził jego dziadek i ojciec, teraz kolej przyszła na wnuka i syna.


Spotkanie odbyło się w sobotę 4 października, nie 10.


Ten pyszny chleb wypiekany z mąki z młynu Pana Arkadiusza jedliśmy ze smalczykiem domowej roboty.



Te wszystkie pysznośći upiekła Pani Rybaczyńska z pomocą żeńskich członków rodziny.



Moja mama piecze najpyszniejszy strucel z makiem na świecie, ale ten mu dorównał. Pani Rybaczyńska to czarodziejka kulinarna. 


Oferta Młynu Gospodarczego, ale nie pełna. 


Bardzo dziękuję Panu Rybaczyńskiemu i jego małżonce za przybycie na nasze spotkanie Convivium Lubelskiego i sympatyków tego ruchu. Dzięki wszystkim przekazanym informacjom  na temat mąki używanej do różnych wypieków będę bardziej świadomie wybierać codzienne pieczywo.