sobota, 1 czerwca 2013

Slowfoodowe bajanie, czyli czas dobrego sera w Sandomierzu od 1 do 2 czerwca 2013

Tak, jak w ubiegłym, tak i w tym roku wybrałam się do Sandomierza na festiwal serowarski. W tym roku tylko na jeden dzień, w ubiegłym brałam udział także w piątkowym sympozjum na tematy serowarskie.

Poniżej kilka zdjęć z ubiegłorocznej imprezy:

Pan Jacek Szklarek, szef polskiego Slow Food'u



Sery Spomleku 


Sery Wojtka Komperdy 

Wańczykowie w akcji, serowarstwo pasja rodzinna 







Gieno Mientkiewicz, guru polskiego serowarstwa zagrodowego 



Laboratorium smaku 

W ubiegłym roku świeciło słońce, niebo była błękitniutkie, w tym niestety pogoda nie sprawiła nam radości, niebo zachmurzone, słońce na odpoczynku. Na szczęście zaczęło padać dopiero przed 14:00.

CDN ...


UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.




czwartek, 30 maja 2013

Slowfoodowe bajanie, czyli serowarski zawrót głowy





Kiedy na początku lat 80-ych po raz pierwszy pojechałam do Francji w czasie pobytu wiele rzeczy mnie zadziwiło, a jedną z nich były sklepy tylko z serami. Wejście do takiego sklepu było dla mnie jak wejście do świątyni miłośników serowarstwa. Ze zdziwieniem oglądałam ser Morbier po którego przecięciu widac było warstwę sadzy używanej do zabezpieczania serów przed owadami. Teraz  jest to warstwa z węgla roślinnego.

Link do francuskiej strony poświęconej serowi Morbier:

http://www.fromage-morbier.com/

I zdjęcie sera Morbier właśnie z tej strony:



Odwiedzałam wtedy region Franche Comte, słynny właśnie z tego sera, który jedliśmy każdego dnia, co dla nas, wychowanych na białym twarożku, było szokiem a także będącego kolebką sera Comte

Francuska oficjalna strona dla miłośników tego sera:

http://www.comte.com/

Zdjęcie sera Comte z jego oficjalnej strony internetowej:




Nazwa jeszcze jednego sera pozostała w mojej pamięci, to Cancoillotte, serek topiony o smaku czosnkowym, taka była moja ulubiona wersja.

Zdjęcie ze strony

http://boutique.fromagerie-mauron.fr/shop/prod/fromcat/SC4d68ae517dd11/id/SP4d68ae517df98/CANCOILLOTTE_POIT_ECHALOTE_250G.html




Przez wiele lat wspominałam tę wizytę, ale dopiero kilka lat temu zdecydowałam się zrobić swój pierwszy ser. Pierwsze informacje czerpałam z internetu, do wyszukiwarki wpisywałam odpowiednie zapytanie i bum wyskakiwało kilkaset wyszukanych stron.

Na początku do produkcji sera używałam tylko podpuszczki. Gdyby moi mistrzowie serowarscy o tym wiedzieli dostaliby zawału. To była wersja bardzo uproszczona. Jeden z wielu etapów, które składają się na produkcję sera.

Pierwszą zakupioną pozycją książkową o serowarstwie była


która stanowi dla mnie pozycję podstawową w tej dziedzinie. Była czytana kilkakrotnie, co ciekawsze i ważniejsze fragmenty są pozaznaczane, w tej chwili w pożyczeniu osobie zainteresowanej wytwarzaniem serów. Niechaj wiedza się rozszerza.

Można czytać książkę, ale bez praktyki nigdy nie osiągniemy mistrzostwa.

W 2011 roku uczestniczyłam w szkoleniu serowarskim w firmie Agrovis.

http://www.agrovis.eu/agrovis9.php

Informacje na temat następnych szkoleń na ich stronie internetowej.

Dzięki całej ekipie Agrovisu uczyniłam następny krok w zgłębianiu tajemnic serowarstwa.

Poniżej kilka zdjęć ze szkolenia:

W Agrovisie można także zaopatrzyć się w cały sprzęt do domowego serowarstwa

Przy wytwarzaniu każdego sera należy zachować określone parametry i  stworzyć specyficzne warunki: temperatura, wilgotność, określona ilość w określonym czasie 

W zależności od rodzaju sera skrzep kroimy na mniejszą (twardszy ser) lub większą (miększy ser) kostkę

Następnym etapem był wyjazd do Bra, stolicy Slow Food, międzynarodowej organizacji broniącej prawa do smaku, do lokalnych, ekologicznych produktów. W 2011 roku dzięki uprzejmości firmy Agrovis pojechałam na organizowany co 2 lata Festiwal Sera. Niezapomniane przeżycie, poniżej kilka zdjęć:




















 I kto by pomyślał, że to sery. Wygląda jak szare kostki mydła.



Następnym etapem było uczestnictwo w 2012 roku w dwóch polskich festiwalach serowarskich:

pierwszy organizowany przez Agrovis festiwal Czas na ser:


Niestety w tym roku mnie tam nie będzie, za daleko, 10 godzin w podróży i trudności z otrzymaniem urlopu

i festiwal właśnie się odbywający w Sandomierzu:


tam bliżej, tylko 2 godziny w busie, niestety, rzadko kursują tam autobusy, albo busy z Lublina.

W następnym poście relacja z dzisiejszego dnia spędzonego w Sandomierzu na festiwalu.

Kto jeszcze miałby ochotę się tam wybrać POLECAM.

Imprezy trwają jeszcze jutro.





CDN ....








UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.










































sobota, 18 maja 2013

Slowfoodowe bajanie czyli ulubione wiosenne smarowidło

W okresie wiosennym jest to moje ulubione smarowidło do chlebka i bułek.
Najlepiej, żeby wszystkie składniki były dostarczone przez znajomego rolnika z szeroką specjalizacją: warzywa, sery, śmietana.
Składniki tego smarowidła są powszechnie dostępne:
szczypiorek
rzodkiewka
ogórek świeży
serek
śmietana do rozrzedzenia smarowidła
Do miseczki wkładamy ser, rozgniatamy go widelcem, dodajemy śmietanę, nie jest to jednak składnik obowiązkowy, jeżeli chcemy mieć gęściejsze smarowidło możemy pominąć ten składnik, wrzucamy pokrojony szczypiorek, rzodkiewkę, świeży ogórek, możemy także zetrzeć na tartce ogórek i rzodkiewkę, mieszamy to wszystko, solimy i jeszcze raz mieszamy i otrzymujemy smaczne smarowidło, takie, jak to na zdjęciu poniżej:

















Na smarowidło przygotowałam już bułeczkę z ziarnami i zaraz będę konsumować.

WSZYSTKIM SMACZNEGO W TEN PIĘKNY, MAJOWY PORANEK, U NAS W LUBLINIE PRZEPIĘKNY.


I zapraszam wszystkich do

http://www.eden.targi.lublin.pl/pl/16/lokalizacja_i_pobyt

Informacje ze strony internetowej Targi Lublin 

wszystkich miłośników nalewek i tych, którzy chcą poznać tajemnice związane z ich wytwarzaniem.

WEEKEND Z NALEWKAMI LUBLIN 18-19-05-2013 TARGI LUBLIN S.A.

Więcej informacji na Facebooku link 




UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.


czwartek, 20 grudnia 2012

Tradycja, czy nowoczesność oto jest pytanie, czyli przygotowania do Świąt





Nie robię przygotowań do Świąt kilka tygodni wcześniej. Nie wystaję w kolejkach, nie biegam po sklepach z obłędem w oczach. Postanowienie jest, że w tym roku ma być skromnie. Bez przejadania się, bez przesady.
Najwcześniej przygotowałam zakwas. Zawsze na święta jest zakwas. Przepis tradycyjny: buraki czerwone pokrojone w plastry, ząbki czosnku, chleb na zakwasie, chrzan w korzeniu, liść laurowy, ziele angielskie, ziarna pieprzu, zalane przegotowaną ostudzoną wodą mineralną niegazowaną i stanie, dojrzewanie, kwaśnienie.
Zakwas postawiony na dojrzewanie tydzień temu. teraz wygląda tak, piękny kolorek:


Dzisiaj piekł się pasztet. Przepisu nie przedstawię, był przygotowywany na wyczucie. Efekt zadowalający z wyglądu, smak będzie sprawdzony jutro.


 Mięsko, czyli karczek, boczek i filet z indyka macerują się i jutro będą pieczone.


Jutro zdjęcia upieczonego mięska.
Mniam


UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.


sobota, 8 grudnia 2012

Kuchnia intuitywna, czyli o czym marzy nasz żołądek, a co nasze rączki przygotują

Racuchy z jabłkami domowej roboty
Tarta z nadzieniem z pora 


Zadziwia mnie, w sensie pozytywnym, zainteresowanie Polaków kuchnią. Coraz większą popularnością cieszą się programy kulinarne, mamy nawet rodzimy kanał telewizyjny w całości poświęcony sprawom kulinarnym czyli KUCHNIA +

http://www.kuchniaplus.pl/

który oglądam z zainteresowaniem.

Na rynku wydawniczym pojawia się wiele książek poświeconych gotowaniu, które nie ograniczają się tylko do podawania przepisów, ale także umiejscawiają przygotowane potrawy w określonym miejscu i czasie, przedstawiają kontekst historyczny, w jakim te potrawy powstały.
Po komunistycznym okresie niedostatków w sklepach spożywczych, po okresie, kiedy przygotowywano potrawy z tego, co było na półkach lub wisiało na hakach, a raczej czego nie było, a co zdobywało się od znajomych rolników, którzy bardzo często byli w tym okresie królami życia, ilość produktów oferowanych przez sklepy może przyprawić o ból głowy.
Kiedy wchodzę do sklepu zaczyna ogarniać mnie lekkie przerażenie, nie, nie lekkie, ogromne przerażenie. Widzę na półkach 15 rodzajów ketchupu, 6 rodzajów musztardy, 4 rodzaje budyniu i wpadam w panikę, Który wybrać, czym się kierować przy ich wyborze. Pomijając czynnik finansowy, który znacznie ogranicza wybór, kieruję się smakiem, który jednak może być oszukany przez różne polepszacze, a głównie naturalnym i mało przetworzonym składem. Czytanie składu danego produktu wymaga czasu i dobrego wzroku, ponieważ bardzo często napisany jest on bardzo drobnym drukiem.
Czytając skład np. lodów byłam przerażona,że data ważności tego produktu kupionego w tym miesiącu kończy się w czerwcu 2013 roku Jak to jest możliwe, że produkt tak nietrwały może przetrwać tak długo. 
Żyjemy w epoce fast foodu, szybko przygotowywanej i konsumowanej żywności, produktów o długim okresie ważności, żywności przetworzonej w dużym stopniu, tak, aby można było ją konsumować bardzo długo.
Ostatnio trwa batalia o żywność modyfikowaną genetycznie. Opinie są różne i niejednoznaczne. Czy ta żywność może mieć negatywny wpływ na nasz organizm, czy może negatywnie zmodyfikować procesy zachodzące w naszym organiźmie.
Kiedy przygotowuję różne potrawy, wybieram te, na które mam ochotę w danej chwili.Pytam moje żołądka na co ma ochotę w danej chwili, zamyślam się, widzę w wyobraźni różne produkty, i te, przy których moje ślinianki się uaktywniają, wybieram do przygotowania dania.

I TO JEST MOJA KUCHNIA INTUITYWNA - kuchnia, która opiera się na indywidualnych upodobaniach kulinarnych,na impulsie kulinarnym wysyłanym przez żołądek.

W ramach kuchni intuitywnej przygotowałam indyka, po raz pierwszy. Smak bardzo dobry, był tylko problem z pokrojeniem, nie nauczyłam się jeszcze luzować go.

Kilka zdjęć mojego indyka.



Nadzienie do indyka z suszonych śliwek, żurawiny, smażone pory, przyprawy, pychotka :)



Indyk przygotowany do pieczenia, jeszcze nie zaszyty.

Już gotowy, tylko pokroić i konsumować.








UWAGA:
Wykorzystanie materiałów ze źródeł zewnętrznych:

Wszystkie materiały zamieszczone w tym poście pochodzące z innych źródeł, niż źródła autora, mają podane linki do stron źródłowych.